Siedziałam skulona oparta o ściane, patrząc przed siebie. Z dnia na dzień czułam się gorzej. Tłumiłam dźwięk pękającego serca, muzyką, która wcale nie pomagała. Słyszałam strzępki rozpadającej się miłości. Wyczuwałam w powietzrzu zapach jego perfum, który tak bardzo uwielbiałam. Nie mogłam oderwać oczu od naszego wspólnego zdjęcia. W pewnej chwili przed moimi oczyma ukazały się wszystkie chwile spędzone razem. Nasza pierwsza rozmowa, w której przepraszał za swoich kolegów, potem zagadywanie i potem te niewinne rozmowy na gadu, które znaczyły dla mnie tak wiele. Jedno głupie słowo czy dwukropek z gwiazdką sprawiały, że nie mogłam przestać uśmiechać się do monitora. Teraz czytając archiwum do oczy napływają łzy. Tęskniłam za tym. Tęskniłam za tymi jego głupimi gadkami, za tym, że właśnie wtedy byłam dla niego najważniejsza. Byłam dla niego całym światem. Pamiętam do dziś jaki był dumny kiedy pomimo beznadziejnego dnia w szkole on potrafił sprawić, że na mojej twarzy pojawiał się uśmiech. Taki prawdziwy, taki szczery. Byłam szczęśliwa i nie potrafiłam tego docenić. Teraz tego żałuję. Chcałabym by był teraz tutaj ze mną. Bo tylko on daje mi tyle szczęścia i tylko on potrafi namalować uśmiech na mojej twarzy. Mijając go gdzieś przypadkiem na ulicy jeszcze bardziej pękało mi serce. Kiedy widzę go z jego byłą moje ciało aż płonie ze wściekłości. Czuje jak moja dusza z każdym dniem coraz bardziej umiera. Tą maskę, którą nakładam po wyjściu z domu do szkoły.. ten sztuczny uśmiech kiedy w środku dusza szeptem krzyczy o pomoc. Już nie chce cierpieć, dlatego co noc modlę się do Boga o śmierć. On był całym moim życiem, moim tlenem, a przecież mówią, że bez tlenu nie da się żyć. To takie uczucie którego nie da się tak po prostu opisać słowami, bo kiedy tracimy kogoś kto tak wiele dla nas znaczył to nie można inaczej. Łzy same cisną się do oczu. Bo nie da się tak szybko zapomnieć o osobie którą się kochało. Dopiero teraz zrozumiałam słowa, które mówili do mnie inni podczas początku mojego związku z nim "Wszyscy Ci współczują, mówią, że się zmarnujesz, że będziesz przez niego cierpieć tak jak inne". Dopiero wtedy to do mnie dotarło. Wcześniej nawet nie zdawałam sobie ile w tym wszystkim było prawdy. Skrzywdził już tylu ludzi a ja byłam następna. Dostrzegałam w nim to czego inni nie widzieli. Był zupełnie inny był na swój sposób wyjątkowy. Nie żałuje tego, że go poznałam, bo przecież nie powinno się żałować, że się kogoś poznało, jeżeli przez tego kogoś byliśmy choć przez chwile szczęśliwi.
Suuuuper :D Żałuje że go dopiero dzisiaj zaczęłam czytać, bo na pierwszy rzut oka jest extra...
OdpowiedzUsuńDziękuje ;*
Usuń